Sabina Baral urodziła się we Wrocławiu.W 1968 r. brała udział w strajkach studenckich. „To była moja sprawa. Nas wszystkich. Ja nie myślałam wtedy o sobie, że byłam inna. Strajkowałam, bo trzeba było to robić, działać. Przecież chodziło o naszą, polską sprawę. Ja wtedy nie rozumiałam, że „marzec” nas rozdziela. A to, co się wydarzyło potem, szybko pokazało jak bardzo” – opowiadała Włodzimierzowi Szczepańskiemu z portalu NaTemat.pl.
Napisała „Zapiski z wygnania”:
„Ile cierpienia można znieść, zanim się nie oszaleje? Powychodzili z lasów, z dziur w ziemi, z szaf, piwnic i strychów, wyszli półżywi z obozów, wrócili z Syberii i Kazachstanu, do domu, do Polski. A potem, przez następne dwadzieścia trzy lata nie wyjechali (…). Chcieli mieszkać tutaj, tu, gdzie się urodzili ich rodzice i gdzie się urodziły ich dzieci – my. Po wojennej gehennie, po latach cierpienia i strachu, mimo wszystko jeszcze raz zadecydowali, że Polska to ich kraj.
I tych ludzi po 1968 roku Polska wyrzuciła”.
Na bazie tej opowieści powstał spektakl teatralny, który w Teatrze Polonia gra Krystyna Janda. Sabina Baral ze swoją książką odwiedza również polskie miasta. Już 14 marca o godz. 17 możecie się z nią spotkać w Książnicy Podlaskiej w Białymstoku (https://www.facebook.com/events/1797365380558650/) .
Baral w Stanach Zjednoczonych studiowała elektronikę, matematykę i biznes, wykładała historię architektury i design. Pracowała w Dolinie Krzemowej, stworzyła znaną firmę SABINA Marble & Granite. Jest poliglotką i podróżniczką. Na stałe mieszka w San Francisco.
O emigracji pomarcowej mówi tak: „Kilka dni temu Olga Tokarczuk po przeczytaniu mojej książki napisała do mnie, że to straszna strata, że was nie ma. Dodała myśl, że: z waszym wyjazdem myśmy straciliśmy szansę na lepszą Polskę. To bardzo głębokie stwierdzenie. Bo fakt, Polska potrafiła coś takiego zrobić, wypędzić. Polacy nie ujęli się za nami. Nikt się za nami nie ujął. Kolejna strata dla Polski, wkład, który włożyliśmy w nasze nowe, przybrane ojczyzny. Tego w Polsce nie ma. Cytując profesora Dariusza Stolę, wśród wygnańców „marca” procent osób z wyższym wykształceniem lub studentów był osiem razy wyższy niż reszty społeczeństwa. To więc chyba była strata? Tylko Polska może ocenić, jak duża. Myślę, że ta ocena nie jest jednolita, bo jako naród jesteście ogromnie podzieleni.”
Cała rozmowa z Sabiną Baral – tutaj.
Fot. Wydawnictwo Austeria
