Wyjechali: Kurt Weber, filmowiec

Jeśli pamiętasz film „Baza ludzi umarłych”, „Salto” czy „Sublokator” – pamiętasz Kurta Webera. To on był autorem zdjęć do tych znakomitych polskich filmów. Niestety, w Polsce tworzył tylko przez 11 lat. W 1969 r. musiał wyjechać – bo był Żydem.

Urodził się w 1928 r. w Cieszynie. W 1939 r. jego rodzice uciekając przed hitlerowcami dotarli do Lwowa, dwa lata później cała rodzina została wywieziona do azjatyckiej części ZSRR. Kurt Weber wykorzystał ten pobyt – w Tadżykistanie ukończył kurs dla kinooperatorów. W 1946 r. cała rodzina wróciła do Polski. Weber zdawał na studia medyczne, ale się nie dostał. Wyjechał więc do Niemiec, gdzie w amerykańskiej strefie okupacyjnej pracował jako kinooperator w kinie objazdowym wyświetlającym filmy w obozach dipisów (ang. displaced persons – określenie stosowane przez aliantów wobec osób, które w „wyniku wojny znalazły się poza swoim państwem i chcą albo wrócić do kraju, albo znaleźć nową ojczyznę, lecz bez pomocy uczynić tego nie mogą”).

Rok później wrócił do Polski i rozpoczął studia operatorskie i reżyserskie. Ukończył je w 1953 r. Zaczął pracować jako operator pod kierunkiem profesora Stanisława Wohla, został też jego asystentem na uczelni. „Bazę ludzi umarłych” zrealizował w 1958 r. Wcześniej, w 1953 r., wyreżyserował film dokumentalny o warszawskim getcie żydowskim. Jako operator pracował m.in. z Januszem Majewskim, Kazimierzem Kutzem, Tadeuszem Konwickim. W ciągu 11 lat, do 1969 r., zrobił zdjęcia do kilkudziesięciu polskich filmów, prowadził wykłady, był dziekanem Wydziału Operatorskiego łódzkiej filmówki. Należał do czołówki polskich operatorów debiutujących w latach 50-tych, współtworzył tzw. polską szkołę filmową.

W 1969 r., na skutek kampanii antysemickiej i wydarzeń marca 1968 r., wyemigrował do Republiki Federalnej Niemiec. Najpierw pracował tam jako operator przy produkcjach telewizyjnych, później – przede wszystkim uczył – m.in. na uczelniach w Berlinie Zachodnim, Hamburgu, Monachium. W roku 1979 został profesorem uniwersytetu w Moguncji na wydziale sztuki, którego był współtwórcą.

 

„Nie ma wesołej emigracji, nie ma szczęśliwej emigracji. Emigracja może być udana (…). I to mogę o sobie powiedzieć, że złapałem grunt pod nogami i że godnie przeżyłem te następne 40 lat. Ale to jest emigracja” – mówił Polskiej Agencji Prasowej w 2014 r.
Zmarł w 2015 r. Jest pochowany w Niemczech.

 

 

Na podst. wikipedia.pl, culture.pl

Fot. Franciszek Vetulani/ wikipedia.pl

Dodaj komentarz