Wyjechali: Roman Markowicz, pianista

Miał 21 lat i właśnie skończył I rok fortepianu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie, kiedy musiał wyjechać z Polski.

„Zostaliśmy wygnani z Polski, specjalnie nie używam słowa „wyemigrowaliśmy”. Ameryka nas przygarnęła i wdzięczność za to powinna zostać na zawsze. Dziś, po 45 latach, sytuacja się zmieniła. Powtórnie posiadam przywrócone mi niedawno obywatelstwo. Mogę jeździć do Polski jak tylko często chcę, co nie było możliwe w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. W dalszym ciągu, przy całej sympatii dla rodzinnego kraju i przyjaciół w Polsce, gdybym miał wybierać, wybrałbym Amerykę” – opowiadał polonijnemu „Nowemu Dziennikowi” w 2013 r.

Roman przyleciał z całą rodziną do Nowego Jorku, ponieważ ojciec – architekt – mógł dalej pracować. Ojciec został kreślarzem, a Roman kształcił się dalej. W Manhattan School of Music trafił do klasy wybitnego polskiego pianisty, pochodzącego z Łodzi Artura Balsama, który przez wiele lat pozostał jego muzycznym mentorem. Ukończył Manhattan School of Music otrzymując prestiżową nagrodę im. Harolda Bauera przyznawaną wyróżniającym się pianistom. Ukończył też The Juilliard School – i przez wiele lat tam pracował. Jako kameralista występował wielokrotnie z muzykami Filharmonii Nowojorskiej w koncertach organizowanych przez tę instytucję. Od 1989 r. jest krytykiem muzycznym nowojorskiej prasy polonijnej, a przez wiele lat był także nowojorskim korespondentem Ruchu Muzycznego. Od 2016 roku jego angielskojęzyczne recenzje z nowojorskich wydarzeń muzycznych, a także i inne artykuły, ukazują się na stronie internetowej Concertonet.com.

 

 

Na podst. filharmonia.pl, nowydziennik.pl.

Fot. z: T. Torańska, Jesteśmy. Rozstania`68, Warszawa 2008. Archiwum bohatera.

Dodaj komentarz